niedziela, 15 września 2013

Rozdział I

Aly znowu cały dzień przesiedziała w pokoju. Tysiące razy, jej przyjaciółka, Ellie, próbowała ją wyciągnąć z pokoju, aby gdzieś wyjść. Dziewczyna za każdym razem odmawiała i powiedziała, gdy będzie ją cały czas namawiać to się zabije. Ellie nie traktowała tego aż tak poważnie, nie wiedziała czy Aly mówi to na serio, czy też nie. Niby przyjaciółka rozumiała jej problemy, ale nie wiedziała, co odczuwa. Co tak na prawdę ją dręczy. Matka była na skraju załamania nerwowego. Nie wiedziała co robić. Poszła z nią do psychologa, nie pomógł. Kończyły jej się pomysły, ale nigdy sama nie chciała pogadać z córką. Nikt nie wie czemu. Powinna to zrobić już dawno. Nie wiadomo, co będzie dalej się działo z Aly.
Siedząc na łóżku wspominała dawne czasy, nie wytrzymała, w końcu sięgnęła znowu po żyletkę.



Za dużo już miała blizn, matka nie miała na nią żadnego wpływu. Zrobiła sobie 3 nacięcia, po chwili, zemdlała. Matka weszła do niej do pokoju po 10 minutach, aby z nią porozmawiać. Zauważyła córkę leżącą na łóżku. Przestraszyła się. Podbiegła do niej i zaczęła ją szarpać. Aly nie reagowała. Przerażona pobiegła po telefon i zadzwoniła po karetkę. Pełno myśli jej wtedy przebiegało przez głowę. Miała wyrzuty sumienia, czemu wcześniej nie zebrała się na odwagę, by z nią porozmawiać. Może to właśnie koniec.

Gdy dotarły do szpitala, Aly była podłączona pod pełno urządzeń. Matka trzęsła się, była zniecierpliwiona, miała bardzo wysokie ciśnienie. Lekarze powiadamiali ją co chwilę, że nic nie jest jej córce, ale ona nie mogła opanować emocji. Po godzinie mogła wejść na salę i zobaczyć się z Aly.
-Mamo, co jest, co się stało?
-Najprawdopodobniej zemdlałaś, znalazłam Cię na łóżku, nieprzytomną, zdenerwowałam się. Wszystko dobrze?
-Tak, czuję się dobrze. Zabierz mnie stąd.
-To powie lekarz. Nie wiem, być może będziesz musiała zostać tu do jutra, nic nie wiadomo... jak ja się cieszę, że nic Ci nie jest. Nie rób mi tego więcej.
-Ale ja nie mogę.
-Cięcie się nie załatwi wszystkich Twoich problemów. Tata nie wróci. Rozumiem Twój ból, mi też jest ciężko.
-Nawet tak nie mów! Nie rozumiesz, co czuję! Go nie ma od dawna, ale wróci! Zobaczysz!



-Aly, nie płacz, wiem, że jest ciężko.
-Proszę wyjść, musimy sprawdzić, jak się czuje pani córka. - powiedział doktor.
-A wie pan może czy będę ją mogła zabrać do domu?
-Wszystko okaże się wkrótce. Za jakieś 30 minut zawołamy panią i wszystko powiemy.

Matka Aly bała się o swoją córkę, czekała niecierpliwie te 30 minut na korytarzu. W końcu wyszedł lekarz z sali.
-I jak? Wszystko dobrze?
-Tak, może pani iść do córki i ją zabrać do domu, wszystko już dobrze.

W drodze do domu matka próbowała wmówić Aly, że to nie jest dobre, co ona ze sobą robi. Musi być dzielna, nie poddawać się. Aly udawała, że słucha, ale tak na prawdę miała przed oczyma, jakiś obraz, historię. Widziała w nim dziewczynkę przechodzącą przez ulicę razem z tatą. Nagle przejechał ich samochód. Nastolatka otrząsnęła się.
-Coś Ci się stało? -zapytała zaniepokojona matka.
-Nie, wszystko dobrze. Wracajmy do domu.

_______________________________________________________________________________

Przepraszam, że takie krótkie :<
Zapraszam również na mojego tumblr : yourmouthareirresistible.tumblr.com :)

PROLOG

Opowiem Wam historię pewnej dziewczyny, która była zupełnie inną osobą, po tym, co ją spotkało. W wieku 10 lat straciła tatę, od tego czasu wiedziała co to ból i smutek, była inna, inaczej patrzyła na świat, powinna się cieszyć dzieciństwem, jak każda normalna 10-latka, ale ona była inna. Nie lubiła się bawić zabawkami, spędzać czasu z ludźmi. Była odcięta od świata. Matka starała się wszystko zrobić, aby funkcjonowała normalnie. Niestety nie udało się. Całe dnie chodziła przygnębiona i nic ją nie cieszyło. Przez to straciła przyjaciół. Jednak pozostała przy niej jedna przyjaciółka, która rozumiała jej problemy, pomimo tego, że nigdy nie straciła kogoś bliskiego. Aly, bo tak miała na imię główna bohaterka, tego opowiadania nie cieszyła się niczym. Nic ją nie interesowało, na lekcjach siedziała cicho i spokojnie, nie dało rady z nią nawet porozmawiać. Jej matka nie wiedziała już, co ma robić. Codziennie, gdy Aly wracała ze szkoły, zamykała się w swoim pokoju, siedziała na łóżku i po cichutku szlochała. Patrzyła na życie z innej perspektywy. Dziewczyna miała talent do śpiewania, zawsze jej to tata powtarzał i chciał, aby została piosenkarką. Dziś ma 14 lat, nadal jest tą samą osobą, co sprzed czterech lat. Cichą, spokojną, która zamyka się w pokoju. Ale teraz już nie płacze, tylko się tnie. Uzależniła się od tego. Jej matka nie daje sobie z nią rady. Dziewczyna o niczym nie chce rozmawiać, zamyka się w sobie. Nauczyciele są nią zaniepokojeni. Wiele razy próbowali z nią rozmawiać, ale nie dało rady. Aly dobrze się uczy, ma dobre oceny. Z każdym dniem ma nadzieję, że będzie lepiej, ale i tak wie, że sama sobie zaprzecza. Jednak spotkało ją coś niewiarygodnego, dziewczyna odzyskała wiarę w życie i myślała, że wszystko posunie się po jej myśli, lecz niestety wszystko znowu zaczęło się walić. Aly często myśli o popełnieniu samobójstwa. Z dnia na dzień jest z nią coraz gorzej, w końcu trafia do szpitala, nie wiadomo czy się z tego wyliże. Po wyjściu z niego próbuje się zabić.




Za dużo Wam już powiedziałam, resztę dowiecie się w kolejnych rozdziałach :)
Jeżeli macie jakieś uwagi piszcie w komentarzach. I jak? Lepsze od poprzedniego? Piszę od nowa, gdyż inaczej przedstawiłam tamtą sytuację niż chciałam. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Jeżeli macie jakieś pytania, to tu macie mój twitter : @_crazy__mofos_
Zapraszam też na mojego tumblr'a : yourmouthareirresistible.tumblr.com