Aly znowu cały dzień przesiedziała w pokoju. Tysiące razy, jej przyjaciółka, Ellie, próbowała ją wyciągnąć z pokoju, aby gdzieś wyjść. Dziewczyna za każdym razem odmawiała i powiedziała, gdy będzie ją cały czas namawiać to się zabije. Ellie nie traktowała tego aż tak poważnie, nie wiedziała czy Aly mówi to na serio, czy też nie. Niby przyjaciółka rozumiała jej problemy, ale nie wiedziała, co odczuwa. Co tak na prawdę ją dręczy. Matka była na skraju załamania nerwowego. Nie wiedziała co robić. Poszła z nią do psychologa, nie pomógł. Kończyły jej się pomysły, ale nigdy sama nie chciała pogadać z córką. Nikt nie wie czemu. Powinna to zrobić już dawno. Nie wiadomo, co będzie dalej się działo z Aly.
Siedząc na łóżku wspominała dawne czasy, nie wytrzymała, w końcu sięgnęła znowu po żyletkę.
Za dużo już miała blizn, matka nie miała na nią żadnego wpływu. Zrobiła sobie 3 nacięcia, po chwili, zemdlała. Matka weszła do niej do pokoju po 10 minutach, aby z nią porozmawiać. Zauważyła córkę leżącą na łóżku. Przestraszyła się. Podbiegła do niej i zaczęła ją szarpać. Aly nie reagowała. Przerażona pobiegła po telefon i zadzwoniła po karetkę. Pełno myśli jej wtedy przebiegało przez głowę. Miała wyrzuty sumienia, czemu wcześniej nie zebrała się na odwagę, by z nią porozmawiać. Może to właśnie koniec.
Gdy dotarły do szpitala, Aly była podłączona pod pełno urządzeń. Matka trzęsła się, była zniecierpliwiona, miała bardzo wysokie ciśnienie. Lekarze powiadamiali ją co chwilę, że nic nie jest jej córce, ale ona nie mogła opanować emocji. Po godzinie mogła wejść na salę i zobaczyć się z Aly.
-Mamo, co jest, co się stało?
-Najprawdopodobniej zemdlałaś, znalazłam Cię na łóżku, nieprzytomną, zdenerwowałam się. Wszystko dobrze?
-Tak, czuję się dobrze. Zabierz mnie stąd.
-To powie lekarz. Nie wiem, być może będziesz musiała zostać tu do jutra, nic nie wiadomo... jak ja się cieszę, że nic Ci nie jest. Nie rób mi tego więcej.
-Ale ja nie mogę.
-Cięcie się nie załatwi wszystkich Twoich problemów. Tata nie wróci. Rozumiem Twój ból, mi też jest ciężko.
-Nawet tak nie mów! Nie rozumiesz, co czuję! Go nie ma od dawna, ale wróci! Zobaczysz!
-Aly, nie płacz, wiem, że jest ciężko.
-Proszę wyjść, musimy sprawdzić, jak się czuje pani córka. - powiedział doktor.
-A wie pan może czy będę ją mogła zabrać do domu?
-Wszystko okaże się wkrótce. Za jakieś 30 minut zawołamy panią i wszystko powiemy.
Matka Aly bała się o swoją córkę, czekała niecierpliwie te 30 minut na korytarzu. W końcu wyszedł lekarz z sali.
-I jak? Wszystko dobrze?
-Tak, może pani iść do córki i ją zabrać do domu, wszystko już dobrze.
W drodze do domu matka próbowała wmówić Aly, że to nie jest dobre, co ona ze sobą robi. Musi być dzielna, nie poddawać się. Aly udawała, że słucha, ale tak na prawdę miała przed oczyma, jakiś obraz, historię. Widziała w nim dziewczynkę przechodzącą przez ulicę razem z tatą. Nagle przejechał ich samochód. Nastolatka otrząsnęła się.
-Coś Ci się stało? -zapytała zaniepokojona matka.
-Nie, wszystko dobrze. Wracajmy do domu.
_______________________________________________________________________________
Przepraszam, że takie krótkie :<
Zapraszam również na mojego tumblr : yourmouthareirresistible.tumblr.com :)


Super ten rozdział. Czekam na następny ;*
OdpowiedzUsuń